Uzasadnienie wlasnego postepowania

Tematem dzisiejszego posta jest fragment książki E.Aronson – Człowiek Istota Społeczna “Uzasadnienie własnego postępowania”. Rozdział skupia się na przedstawieniu poglądów na temat przekonywanie siebie, że coś robimy dobrze, usprawiedliwianie siebie i innych, usprawiedliwianie zjawisk oraz swoich zachowań, gł. niepoprawnych, wymagających usprawiedliwienia.
W książce dosyć obszernie autor opisuje przykład z paleniem papierosów, z niekorzystnym ich wpływem na zdrowie, podkreślając, iż większość ludzi zdaje sobie sprawę z tego faktu, iż palenie powoduje raka i in. choroby płuc, serca. Wiedza palaczy na ten temat nie ma jednak większego wpływu na ich rzucenie palenia, czy też raczej kontynuację, nie często zdarza się również ograniczenia dziennego korzystania z używek. Częściej od tego ludzie wybierają przedstawienie dobrej wymówki, usprawiedliwiającej ten stan. Do najczęstszych należą: “znajomi też palą i nic im nie jest”, “kiedyś przecież i tak umrę”, “trzeba na coś wydawać pieniądze”..
Zmianę przekonań, nawyków jest nam trudniej wprowadzać w życie niż usprawiedliwiać się. Kwestia tego dotyczy każdego tematu, każdej sytuacji w naszym życiu.
Jak pisze E.Aronson, w wyniku wielu badań, w których śledzono losy noworocznych postanowień podjętych przez 135 studentów, osoby, które złamały swe postanowienia – dotyczące na przykład rzucenia palenia, utraty wagi lub zwiększenia ilości ćwiczeń fizycznych – początkowo myślały źle o sobie z powodu tej porażki, lecz po krótkim czasie udało się im pomniejszyć znaczenie tego postanowienia. Z treści książki wynika, że lekceważenie postanowienia, którego nie udało się im dotrzymać, nie tylko służy im do odzyskania szacunku dla samego siebie, lecz także sprawia, że w przyszłości niemal na pewno spotka je niepowodzenie. Na krótką metę mogą myśleć lepiej o sobie, jednakże na dłuższą metę radykalnie zredukowały swoje szanse na to, że kiedykolwiek uda się im osiągnąć swoje cele. 

Myślę, że w życiu każdego z nas było co najmniej jedno takie życzenie noworoczne, które nie zostało spełnione, a może właśnie jedno, które zostało spełnione?
Co roku, podczas rozrachunku naszych postanowień z poprzedniego Nowego Roku napotykamy się na listę niespełnionych spraw. Nie zależnie do tego, co to jest, czego dotyczy, staramy się z tego rozliczyć. Wiedząc, że nasze postanowienia nie zostały zrealizowane zazwyczaj wymyślamy miliony powodów, dla których nie zostały one spełnione.

Można by się chwilkę nas tym zastanowić, bo często i tak bywa, że za swoje błędy obwiniany nie samych siebie, ale właściwie innych ludzi, bliskich, zaistniałe sytuacje czy też zjawiska. I tutaj pojawia się często zadawane przeze mnie pytanie: Czy o Ty jesteś odpowiedzialny za swoje życie, czy może oddajesz swoje życie w ręce innych? 

Kolejny temat, który autor porusza to nasze przekonania. Ludzie nie lubią oglądać ani słuchać tego, co koliduje z ich mocno utrwalonymi przekonaniami czy gorącymi pragnieniami. Trudniej rozmawia nam się, czy zwyczajnie słucha ludzi o odmiennych poglądach, niż tych, co podzielają nasze. Poddajemy w wątpliwość przekazywane treści przez naszego rozmówcę.

Sama dosyć często rozmawiam z najróżniejszymi ludźmi, i nie zależnie od tego, kto to jest – staram się słuchać, to powoduje, że ludzie chcą mówić, nie zawsze jestem w stanie zrozumieć, co się do mnie mówi, bo jestem trwale zapatrzona w swoje poglądy i nie dopuszczam do siebie zdania innych, chyba, że uznam to za potrzebne lub stosowne (z resztą, w moim przypadku nie było chyba nikogo, kto by jakoś specjalnie chciał mnie przekonać do swoich poglądów i w tym wytrwał).
Sama staram się nie narzucać swoich racji rozmówcy, ludzie podchodzą z niedowierzaniem, bardziej sceptycznie niż można sobie to wyobrazić, ale ja rozumiem.

Podsumowując, jak to z nami jest, z humorem:

”..lubię żelki w kształcie misiów i jem je. I nie jestem zadowolony, kiedy ich nie jem, ale z pewnością nie jestem od nich uzależniony.”
James J. Morgan

Droga, ktora ide…

I się stało, nadszedł czas najważniejszych decyzji. W obecnym okresie jest ich więcej niż przewidywałam. Te wymagające najwięcej zachodu są już podjęte. Jest i bilet, jest i wiza. Jest pomysł na coś nowego. Teraz następuje okres, w którym nie powinnam za wiele mówić na głos. Otwarte zostały drzwi, więc należny przez nie przejść, i to jest jedyna słuszna decyzja, bez względu na to, ile będzie mnie to kosztowało wysiłku, pracy, nieprzespanych nocy i cierpliwości.
Rozpocznie się pisanie najpiękniejszego fragmentu całości, i tak już do końca.

Wpadł mi ostatnimi czasy w oczy prześliczny cytat z pisma świętego:

„Jeżeli we Mnie trwać będziecie, a słowa moje w was, poproście, o cokolwiek chcecie, a to wam się spełni” 
– J 15:7

Jak dla mnie właśnie spełnia się marzenie, właśnie oglądam to, co oglądać chciałam, posiadam to, co posiadać chciałam, i spełniam sny z dzieciństwa. Jak to jeden ze znajomych powiedział całkiem niedawno o mnie, teraz mam wszystko i jest to najpiękniejszy czas w moim życiu, ale ten czas minie, i już nie będzie taki cudowny. Oczywiście racja, zgodzę się z faktem, iż po burzy przychodzi spokój, a po nocy – dzień, i tak się to kręci. Trzeba jednak mieć siłę i wiarę, aby tę burzę przetrwać. Na niewiele się zda, nasza nie poparta wiarą chęć spokoju. Jeżeli jest w nas wiara, to jesteśmy w stanie nawet góry przenieść, skoro same się ruszyć nie chcą. Oczywiście, nie do końca interpretując wszystko, ale to już wiara w siłę wyższą.
Oczywiście, kiedy usłyszałam to stwierdzenie kolegi, od razu pomyślałam, że burze się przydają, aby nie iść bez obciążenia przez życie. Wszystko w naturze dąży do uzyskania stanu równowagi. Takimi prawami kieruje się fizyka, matematyka, statystyka. Gdyby moja droga była bez przeszkód, na pewno pewnego dnia, idąc zbyt szybko, potknęłabym się chociażby o sznurówkę, czy drobną nierówność. Wypadamy wtedy z drogi, tracimy czas i zaczynamy od początku z dużym opóźnieniem. Nie zawsze wtedy jest chęć do działania. Pojawia się myśl o rezygnacji, zniechęcenie i niepewność. Przepełnia nas lęk i zaczynamy się wycofywać. W życiu nie ma tak nigdy, że wszystko udaj się bez wysiłku. Trzeba mieć tego świadomość. Tak działa świat. Idąc po drodze z przeszkodami, człowiek staje się czujniejszy na niebezpieczeństwa, jest w stanie przewidzieć przeszkodę, ominąć ją lub przeskoczyć. Nawet, gdy się potkniesz to wiesz, że możesz wstać, i iść dalej. Będzie Ci łatwiej, bo zdajesz sobie sprawę, że drogą, którą idziesz, jest niebezpieczna, wszystko może się wydarzyć. Ale to wszystko, co staje na naszej drodze ma nas wzmocnić i utwierdzić w słuszności wyboru.

Siła człowieka nie polega na tym, że nigdy nie upada, ale na tym, że potrafi się podnosić.
– Konfucjusz

Co do powyższego cytatu zwrócona została mi również uwaga, że przecież nie wszystko co się chce jest się nam w stanie spełnić. Oczywiście, w tej kwestii wiem, iż zależy to tylko i wyłącznie od indywidualnych wierzeń, interpretacji zjawisk i siły, jakie posiada dana osoba.
Czasami jest tak, że pewne rzeczy muszą się wydarzyć, aby nie wydarzyły się inne, aby zapobiec jakiemuś wydarzeniu, nieszczęściu. Mówi się wtedy o cudach, lub przypadkach. Wg. mnie w przyrodzie nic nie dzieje się przypadkiem, nic nie jest cudem, to są gorące prośby i życzenia, oraz wiara. O tym tutaj! Polecam! 
Czasami zdarza się ludziom płakać, narzekać, że los nie jest im sprzyjający, że oni nie pasują do społeczeństwa, że nikt ich nie kocha! I może właśnie w tym negatywnym nastawieniu do świata jest sęk? Być może to powoduje tyle niepowodzeń i rozczarowań. Nie wiem, dawno nie byłam smutna, nauczyłam się cieszyć nawet z takich powodów, które u innych wywołują smutek, żal, powodują przykrość, zniechęcają do dalszego działania. Może w tym jest moc? Zaczęłam działać jak typowy statystyk, im więcej niepowodzeń, tym więcej radości, że w końcu nadejdzie długi czas przepełniony barwami tęczy. 
Polecam takie działanie każdemu!

Dla tych, co myślą, że nie mają nikogo -piękny fragment poniżej, zawsze możecie się do mnie odezwać 🙂
Ja jestem i będę, do póki mi na to sił wystarczy!

W odpowiedzi na pytanie: Dlaczego Australia?

Wybrano najlepszy kraj do życia i pracy. Jak wypadła Polska?
Australia, dwunasta na liście największych gospodarek świata, jest właśnie w trakcie przemian. Tamtejsze władze chcą odejść od wielkiego uzależnienia gospodarki od górnictwa i eksportu kopalin, stawiając na rozwój wytwórczości, budownictwa i wzrost spożycia – wskazuje “WSJ”. Gospodarce australijskiej w znacznej mierze udało się uniknąć kłopotów, jakie dotknęły inne kraje rozwinięte w następstwie kryzysu finansowego. Australia kontynuuje rozwój gospodarczy i ma już za sobą 21 lat bez recesji. Bezrobocie wynosi 5,5 proc. (dane z kwietnia br.), w porównaniu z 12,1 proc. w strefie euro…
… 33-letnia Geraldine Alvarez, która przybyła do Sydney przed dwudziestu laty, podkreśla, że wszelkie negatywne aspekty życia w Australii z nawiązką kompensuje “plażowy styl życia i klimat”.
Polecam przeczytać więcej: http://biznes.onet.pl/wybrano-najlepszy-kraj-do-zycia-i-pracy-jak-wypadl,0,5526919,1,news-detal

Czy Bóg odpowiada na nasze modlitwy?

„Jeżeli we Mnie trwać będziecie, a słowa moje w was, poproście, o cokolwiek chcecie, a to wam się spełni”
– J 15:7

Miałam dzisiaj chwilkę niewielką na zerknięcie w Sieć i wypatrzenie całkiem ciekawego artykułu:
Na jednej z witryn zadane zostało całkiem sensowne pytanie, Czy Bóg odpowiada na nasze modlitwy?
Pytanie całkiem trafne w obecnych czasach, towarzyszy nam przy podejmowaniu każdej ważniejszej decyzji, w życiu codziennym, Chcemy wiedzieć, czy to, o co prosimy, co sobie życzymy, będzie nam dane, czy też pozostanie bez echa zapomniane. Ważne wydaje się być również, zastanowienie się tym, czy potrafimy słuchać tego, co mówi do nas Bóg. Bo pytając, a nie potrafiąc odbierać znaków od Boga, trudniej jest znaleźć rozwiązanie.
Jak to jest z nami? Czy faktycznie Bóg nas słucha, czy nam odpowiada? Jak to widzimy? Jak odbieramy informacje nam dane?!
Polecam serdecznie artykuł: http://www.kazdystudent.pl/a/modlitwy.html

Zmiany na lepsze

ehh, jakże ja uwielbiam ten przypływ pozytywnej energii. Taka świadomość, że właśnie się coś zmieniło na lepsze.
Obserwuję ostatnio jak zmienia się, nie tylko moje życie, ale także życie innych. Życie ludzi z otaczającego mnie kręgu bliższych lub też bardziej oddalonych znajomych, przyjaciół, ludzi, których znam od dawna, których historię życia znam, podobnie jak ich marzenia, pragnienia. Kiedyś niemoc i poczucie uciekającego przez palce życia, które było brane takim jakie zostało dane, a teraz odwagę, pewność w postępowaniu i w końcu dumę z wykonywanej pracy, z postępów.
Spełniają się takie najprostsze życzenia, marzenia, wybrany kierunek na studiach, wybrane miasto do zamieszkania, pierwsze mieszkanie, pierwsza konferencja, praca, wymarzone wakacje, partner/partnerka z marzeń. Ślicznie to wygląda. A może tylko ja to tak widzę 🙂

Pełna pozytywnej energii pozostawiam do rozmyśleń słowa Jim Rohn

Sukces jest czymś, co przyciągasz poprzez to, kim się stajesz!

Pozytywne myślenie daje pozytywne rezultaty – TWOJE MYŚLI KSZTAŁTUJĄ TWOJE ŻYCIE

Pozytywne myślenie daje pozytywne rezultaty. Myśl E.Maszke wg książki: Odwieczne prawa życia.
W swojej książce p. Elżbieta stara się uświadomić czytelnikowi jak ważne jest odpowiednio pozytywne myślenie, jaki wpływ na nas mają nasze słowa.
Autorka podkreśla, że pozytywne myślenie to nie jakiś wymysł a jedynie prawda, którą poleca wcielić w życie.
Różnica pomiędzy pozytywnymi a negatywnymi myślami przedstawia się za pomocą ilości energii, siły oraz chęci jaką posiadamy podczas wykonywania danych czynności.
Autorka radzi, aby wyrobić w sobie nawyk pozytywnego myślenia. Będąc przekonanym, że wszystko co tylko sobie zamarzysz – spełni się życzenie.
Gdybym nie sprawdziła na sobie, na swoim życiu takiej teorii, która doskonale prezentuje się w książkach  a dla większości ludzi jest tylko pustym marzeniem, za pewne też bym sobie żyła w przekonaniu, że może się coś kiedyś dobrego w moim życiu wydarzy, ale nie koniecznie od zaraz i wcale niekoniecznie z mojej woli.
Wszystko o czym wspominam opiera się na pracy umysłu. Istotna jest praca nad swoim umysłem. Nad swoimi celami. Od tego, w jakim stopniu Twój umysł jest przez Ciebie kontrolowany, zależy jak bardzo będzie chętny do współpracy.
Sama po sobie wiem, że początki nie są łatwe.
Kilka wskazówek, które pomocą Ci przetrwać w dążeniu do zmiany nawyków myślowych:

  • W pierwszej kolejności zmień swoją modlitwę. Nie zależnie od tego jak się modlisz, czy się modlisz, z jakimi intencjami. To Twoja osobista sprawa. Musisz jednak widzieć, że podczas modlitwy ważne jest odpowiednie dobranie słów. Nie będę się rozpisywała co do treści. Poleca w tym momencie książkę: J.Murphy: Potęga podświadomości. 
  • Niech modlitwa stanie się dla Ciebie pomocą, wsparciem. Powtarzaj ją ilekroć potrzebujesz jej wsparcia. 
  • Nie słuchaj innych. Nie możesz brać pod uwagę de-motywujących słów bliskich, znajomych. Jeżeli jesteś dla kogoś ważną osobą, to on/ona zrozumie, że chcesz wprowadzić zmiany. Ten kto się nie zmienia się nie rozwija.
  • Postaw sobie cele. Tak abyś widział po co to wszystko robisz.
Jeśli nie nauczysz się kontrolować swoich myśli to będziesz ciągle doświadczał niekontrolowanych skutków, jakie niosą one ze sobą. Oczywiście, pozytywne myślenie nie oznacza, że w Twoim życiu zabraknie przykrych spraw, to tak nie działa – życie będzie konfrontować Cię z przeciwnościami. Traktuj je jak wyzwania, dzięki którym nauczysz się czegoś więcej. 

E. MASZKE Odwieczne prawa życia

Moja wiara, bo zycie cudem jest!

Wielu ludzi zapomina, że należy im się życie po słonecznej stronie ulicy, gdyż, według ich opinii, z sytuacji, w której się znaleźli, nie mogą się już wyzwolić. Wielu wczuwa się często w rolę poszkodowanych. Konsekwencją tego bywa zazwyczaj pójście na kompromis. Nie rzadko się zdarza, że ludzie uważają swoją sytuację finansową za przyczynę tego, iż nie mogą żyć tak, jak by sobie tego życzyli.”

Taki krótki fragment książki, mojej ulubionej z resztą, Droga do finansowej wolności, B. Schafer, postanowiłam przytoczyć. Jestem własnie na etapie kolejnego czytania tego dzieła i nie wypada mi nie zachęcić do zagłębienia się w treść lektury. Tak więc serdecznie polecam.
Książka nie stanowi tylko i wyłącznie motywacji dla mnie. Znam ludzi, którzy kiedyś sceptycznie nastawieni do tego rodzaju oddziaływania na człowieka, uważali takie tematy jako coś nierealnego, nie dla nich. Teraz książka stała się pewnego rodzaju podporą w ich życiu.
Pierwszy milion w ciągu 7 lat? Dlaczego jest to aż tak ważne? Nie chodzi o to, aby być bogatym samemu dla siebie, ale jak się już ma większe cele. Warto pomyśleć, czy pieniądze się przydadzą.

Jak to ze mną i z moją wiarą, podświadomością było? Sprawa zaczęła się jakieś 7 lat temu. Usilnie wtedy chciałam zmienić coś w swoim życiu. Wtedy właśnie wpadła mi w ręce książka J.Murphy Potęga Podświadomości. Właśnie ta książka dodała mi wiary i siły, że mogę wszystko. Było ciężko, ale widziałam, że wszystko co robię ma jakiś cel. Nie ważna była droga, szczerze mówiąc, bardzo trudna, ciężka, pełna zakrętów, nie widziałam, co wtedy się wydarzy. Co mnie jeszcze spotka. Ale wyszłam na prostą. Co prawda prosta była wówczas wyboista, ale już lepiej się przez nią kroczyło. Zdałam sobie wtedy sprawę, że jeżeli czegoś na prawdę chcemy to na pewno to dostaniemy.
Nie jest to tylko takie pstre gadanie. Chociaż może czasami, jak z moich ust wypływają te słowa, na mojej buzi pojawia się uśmiech, a ludzie myślą, że sama nie wierzę w to, co mówię. Ale to już zależy indywidualnie od każdego, od jego odbioru i nastawienia.
Przypomniało mi się właśnie ostatnie moje spotkanie ze znajomymi. Na wstępie rozmowy usłyszałam pytanie: Co tam u Was dobrego? Byłam zaskoczona, pozytywnie oczywiście. Nie często zdarza się takie zapytanie. Ludzie nie chcą wiedzieć generalnie co tam u nas dobrego, ludzie, przynajmniej w Polsce są przyzwyczajeni,  że inni narzekają, że w życiu zawsze coś nie wychodzi tak jakby się chciało aby było.

Obecnie jestem bardzo pozytywnie nastawiona. Spełniają się właśnie moje życzenia. I to nie tylko te widoczne gołym okiem, ale i takie ukryte, które tylko ja widzę. Zmiana zachowania, zmiana nastawienia, zmiana odbioru informacji. Nie wiele osób zna moje plany na przyszłość, moje marzenia. Ci, co znają, wiedzą, że szykują się ogromne zmiany w pewnych sferach mojego życia, część osób wie również, że już niebawem spełnią się co najmniej 2 życzenia, które stanowią fundament. Najważniejsze!
Cóż, zawsze powtarzam moje ulubione powiedzenie, jeżeli się uwierzy, że coś się może wydarzyć, coś polepszyć to tak się też stanie. Wystarczy być przekonanym o swoich racjach. W moim przypadku się sprawdza taka teoria. I wiem, że w innych też.
Usłyszałam całkiem niedawno od znajomych, że nie wierzą w to, co tak na prawdę się w ich życiu dzieje. Są pozytywnie zaskakiwani każdego dnia. Tak bardzo uwierzyli w siebie i swoje możliwości, że w ciągu niespełna roku ich życie zmieniło się nie do poznania. A to daje im jeszcze więcej satysfakcji, więcej chęci i motywacji do dalszego działania. mechanizm zaczął się sam nakręcać i teraz może być już tylko lepiej.

Co nowego?

Szczerość, a co to jest takiego?
Szczerość – wyrażanie tego, co się myśli (czuje) w sposób zgodny z rzeczywistością, oraz postępowanie zgodnie z tym, co się wyraża.

A co myślicie o takich opcjach jak ukrywanie prawdy dla czyjegoś dobra? A może dla własnej wygody? Co tak na prawdę powstrzymuje nas przed szarością, udostępnianiem nadmiaru informacji, otwartością?
A to, czy dana osoba powinna poznać prawdę, która być może coś w jej życiu zmieni, czy też nie, zależy od jej indywidualnych cech? A może od naszej obawy na jej reakcję? Cóż, jak się nie spróbuje to się nie przekona człowiek, co może zyskać.

Zdałam sobie sprawę całkiem niedawno, że osobiście często zdarza mi się sprawdzać ludzi, jestem w stanie posunąć się dosyć daleko, aby sprawdzić to, co chcę sprawdzić, nie liczy się wtedy, tak na prawdę, nic poza moi sprawdzaniem. Dziwnie brzmi, i też dziwnie wygląda, ale to pozwala mi eliminować tych słabych i zakodować gdzieś głębiej tych najbardziej wytrwałych i zdolnych kiedykolwiek do współpracy. A planów jest wiele. Ludzie różnie reagują, różnie się zachowują, odpadają, ale i wytrwałych jest grupka:)
Ale to nie ja wybieram. Ludzie sami się wybierają, sami odchodzą i się pojawiają, a ja obserwuję. Staram się nie oceniać, i nie poddawać się ocenie. Nie narzucam też swojego zdania, chyba, że sprawa dotyczy bezpośrednio mnie i innego osobnika.
Czasami wydawać nam się może, że coś jest dla kogoś lepsze, a prawda jest zupełnie inna. Nie znamy drugiej osoby na tyle dobrze, żeby wiedzieć, co będzie najlepsze. Aby podejmować za nią decyzję.
Czy nie prościej jest zatem otwarcie powiedzieć coś komuś, czasami przyznać się do błędu, powiedzieć, kłamałam/kłamałem? Czy spotkaliście się już z reakcją ludzi na hasło: kłamałem/am? Swoją drogą – Polecam! Przyznanie się do błędu nie jest częstą opcją, reakcja ludzi jest różna.
Po ostatnim, jakże napiętym weekendzie, a co za tym idzie długim i pełnym przemyśleń, spowodowanych nadmiarem informacji powstałych w wyniku uczestnictwa w treningu umiejętności społecznych, zrodziła się we mnie większa chęć do działania. Niestety nie mogę opisać wszelkich kroków, które muszę wykonać, nie mogę napisać na jakim etapie jestem, za ile koniec i w ogóle w czym rzecz, wtajemniczeni jednak wiedzą i mogę się tutaj pochwalić, że wszystko się zgodnie z planem układa. W poniedziałek decydujący krok i kolejne oczekiwanie na decyzję “z góry”.

Kilka słów o treningu. Ciekawe zajęcia w grupie osób, które znam już jakiś czas, spowodowały, że każdy z nas zdecydował się powiedzieć coś więcej o swojej osobie, dzięki czemu współpraca w grupie się wzmocniła. Jesteśmy dosyć liczną, i do tego silną grupą. Przed nami jeszcze ok 2 m-ce współpracy i dobrej zabawy jak się można spodziewać.
Widzę tutaj dużo niespójności i chaos. Zacznę od uporządkowania informacji w głowie, później przejdę do dalszego przekazu. Być może za ok miesiąc będę mogła napisać więcej 🙂

MILCZEĆ CZY MÓWIĆ

Splot naszych myśli układa nam słowa,
które czasami w umyśle stroimy,
lecz gdy nadchodzi chwila wypowiedzi,
to zamiast mówić, wymownie milczymy.

Różne powody są tego milczenia,
bywa że w mowie sensu nie widzimy,
więc treści sprawy zamykamy w sobie,
i nic nie mówiąc, rozsądnie milczymy.

Czasami bardzo mówić by się chciało,
gdy temat jakiś w sercu rozpalimy,
lecz słowa nie chcą treści uformować,
przez delikatność mówić się wstydzimy.

Bywa też inna przyczyna milczenia,
że wypowiedzi naszej się boimy,
by w swoich skutkach nie niosła zagrożeń,
wówczas ostrożnie z obawy milczymy.

Innym znów razem, gdy chcemy przemawiać,
czasem znienacka pochwyci nas trema,
chcemy układnie tekst jakiś przekazać,
słów nam zabrakło, po prostu ich nie ma.

Jeżeli wiemy, że naszym gadaniem,
na żaden odzew nigdzie nie trafimy,
to nie chcąc mówić jak do pustej ściany,
sensowniej bywa, gdy wówczas milczymy.

Ale milczenie ma swoje granice,
przychodzi moment, że je przerwać trzeba,
jest nam potrzebny zasobnik z słowami,
i by je posiać odpowiednia gleba.

Mówimy wówczas, co na sercu leży,
kto, kogo, kiedy, zapędził w maliny,
kto kogo kocha, albo nienawidzi,
dając w ten sposób upust dla swej śliny.

Mówić, czy milczeć, odwieczny dylemat,
przy którym czasem się zastanawiamy,
najlepiej milczeć, jeśli to konieczne,
i mówić, kiedy coś powiedzieć mamy.

Krzysztof Roszczyk